sobota, 8 marca 2014

Czocher i owoce - szybkie lody bananowe

Jestem osobą, która kocha owoce i wszelkie owocowe przekąski i nie wyobraża sobie bez nich życia. Zazwyczaj jem owoce w „normalny” sposób, a mianowicie – kroje je w kostkę, wsypuje do miski i taką mieszankę owocową konsumuję (ktoś mi kiedyś mówił, że mama kroiła mu tak owoce, żeby je jadł i wydało mi się to czaderskie). Dzisiaj naszła mnie jednak chęć odmiany. Zapewne znacie ten sposób na bananowe lody (nie od dziś wiadomo, ze jestem okropnie „odkrywcza”), najprostszy z najprostszych i naprawdę dobre. Na dobrą sprawę przepis na nie wymaga przygotowania tylko jednego składnika – bananów, ja jednak często do niego dodaję masło orzechowe, bo (moim zdaniem) masło orzechowe i banan to najbardziej epickie połączenie na świecie.
Dzisiaj znalazłam w domu jeszcze borówki i postanowiłam je również wykorzystać.

Co będzie potrzebne?




Banany obrałam ze skórki i włożyłam do zamrażalnika. Miałam wielką nadzieję, że trochę ponad godzina wystarczy im na zamrożenie się, ale niestety się zawiodłam i musiałam potrzymać je tam dłużej (po niecałych trzech godzinach stopień była zadowalający, aczkolwiek nadal daleki od ideału, ale możliwe że po prostu mam beznadziejny zamrażalnik). Borówki również postanowiłam zamrozić, chociaż nie uważam tego za konieczne. Później po prostu wszystko zmiksowałam, dodając trochę soku  z cytryny (cytryna to ostatnio mój absolutnie ulubiony dodatek do wszystkiego), dosypałam jeszcze kilka borówek "luzem" jako dodatek i mogłam zjeść część swojej codziennej dawki owoców w ten właśnie sposób.


Efekt końcowy może nie wygląda apetycznie (dobra, bąfdźmy szczerzy, wygląda jak kupa), ale zupełnie nie przekłada się to na smak. Chyba zacznę trzymać kilka zamrożonych bananów "na wszelki wypadek".