poniedziałek, 23 września 2013

Galaxy Frothy Top Hot Chocolate

Hey hey hey. 

Wakacje się kończą i nadchodzi jesień, ja powoli zakotwiczam w domu po polskich i zagranicznych wojażach i przychodzę do was... z gorącą czekoladą.  Tak.  Znowu szamanko. 

Znacie czekoladę Galaxy? Moim zdaniem jedną z najlepszych czekolad tego świata. Z tego co wiem, w Polsce kiepsko z jej dostępnością, poza batonikiem Dove (polecampolecam), więc nawiozłam sobie jej zapas z Irlandii. Skusiłam się również na gorącą czekoladę z tejże firmy. Czy słusznie?

Może, zanim przejdziecie do właściwej części posta, powinnam zaznaczyć, że należy wziąć poprawkę na moją opinię, gdyż jestem osobą, która generalnie przepada za kakao czy gorącą czekoladą. Miejcie to na uwadze!



Aby zrobić to cudo, z pienistą górą, powinniśmy wsypac do kubka cztery łyżeczki proszku i zalać go - w zależności od tego jaki smak chcemy uzyskać - gorącą wodą lub mlekiem (albo też wodą i mlekiem). Ja wybrałam mleko (które mi wykipiało w pewnym momencie, och ja).



Po zalaniu proszku mlekiem usłyszałam dziwny, strzelający dźwięk, przypominający landrynki wrzucane do herbaty (funfunfun). Po długim mieszaniu otrzymałam dosyć jasny napój, z milusią pianką u góry. Lubię pianki.



Generalnie jestem zadowolona. Czekolada ma smak zbliżony do tej w tabliczkach (ale następnym razem dodam pięć łyżeczek na kubek, bo z czterech wyszła trochę za delikatna), jest odpowiednio słodka (dla normalnych ludzi, ja jestem nienormalna jeśli idzie o cukier i po kilku pierwszych łykach wwaliłam tam dwie duże łyżeczki cukru). Pianka to też fajny motyw.

Czekolada smaczna i dobra na zimowe i jesienne wieczory, ale nie będę płakać że nie można jej u nas kupić czy pisać petycji o wprowadzenie jej do Polszy. Dobra, ale bez zbędnego szału. Polecam miłośnikom Galaxy, pękających landrynek i pianki.