sobota, 24 sierpnia 2013

Schogetten in love with... Froop

Taka leniwa sobota, wiecie, ledwo wstajecie z łóżka, wpieprzacie owsiankę, idziecie spać dalej, wstajecie, jecie obiad i myślicie... że fajnie by było wszamać coś słodkiego. Moja mama nadal myśli, że nigdy nie natrafiłam na jej schowek ze słodyczami i że wyjada je tata... naiwna. Dzisiaj otwieram sobie wspomnianą wyżej szafkę, a tam Schogetten.  Dostałam ślinotoku. Spojrzałam na opakowanie. Ślinotok się wzmógł.

W moim domu był okres nieopanowanego wpieprzania Froopów. Ja kochałam cytrynę, reszta domowników też miała ulubione smaki. Potem mi przeszło na rzecz jogurtu bodajże z Mullera (jogurt grecki i morela z miodem czy coś). Ale tego spróbować musiałam.



Czekolada ma 150g, czyli z tego co pamiętam trochę więcej niż "standardowe" Schogetteny. Połowę więcej.  Dobrze. Bardzo dobrze. Pakowana tak jak cała reszta, czyli tak jak uwielbiam - te charakterystyczne, oddzielne kostki. Wygodne opakowanie. Lubię.

Na początek wsadziłam całą czekoladkę do ust i rozgryzłam. Myślałam, że czekolada zabije smak nadzienia, ale za chwilę nadzienie dało o sobie znać.  Mango marakuja to smak z lekka kwaśny, przełamywany słodyczą czekolady, naprawdę ciekawy i powiedziałabym, że idealny na lato. Jednak o ile jest to serio dosyć niespotykany smak, o tyle truskawka... powiedzmy że można to spokojnie porównać do truskawkowego Wedla albo Alpen Gold (nie zrozumcie mnie źle - lubię te czekolady, ale spodziewałam się, o ja naiwna, jakiegoś z lekka chociaż innego smaku).  Marakuję kupię z chęcią jeszcze raz (myślę, że przez ostatni miesiąc wakacji może się stać dla mnie ulubionym, letnim smakiem czekolady). Truskawkę sobie odpuszczę, mama coś wspominała, że widziała jeszcze malinę - spróbuję. Bardo podoba mi się konsystencja nadzienia - "zwięzły" dół i dosyć sporo lejącej galaretki. Po początkowym wrzucaniu do ust w całości (jakbym w życiu czekolady nie jadła) zaczęłam się bawić w różne rozgryzanie, fun fun fun.

Niestety, mój aparat odmówił posłuszeństwa (tak serio to zgubiłam ładowarkę) i zdążyłam cyknąć tylko te dwie fotki na górze, więc wstawię wam jakieś zdjęcie z internetów. Podkreślam, zdjęcie poniżej - nie moje, coby potem nie było.

CandyBrain(DE) - http://www.flickr.com/photos/candyholics/8661372304/

8 komentarzy:

  1. ja też dostałam ślinotoku! *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. jadłam truskawkową i mi bardzo smakowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też smakowała, po prostu uważam, że smakuje jak każda inna dobra, nadziewana, truskawkowa czekolada ;)

      Usuń
  3. Te czekolady są przepyszne!
    Jak normalnie nie ciągnie mnie do słodkości tego typu, tak tą mogę jeść kilogramami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy ja jestem jakaś dziwna, że dla mnie czekolada ma być bez zbędnych udziwnień?:-D
    Zjadłam. Dobre. Dziękuje wracam do mlecznych (beznadziejnych) klasyków.
    Magdeusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie zawyczaj liczą się trzy rodzaje czekolad: mleczna, toffie i nugatowa. Ale jak mi ktoś kładzie przed oczy takie, to żal nie zjeść :D
      Nie uznaje za to zupełnie balej czekolady, to nawet nie jest czekolada ;)

      Usuń
    2. dla mnie zawyczaj liczą się trzy rodzaje czekolad: mleczna, toffie i nugatowa. Ale jak mi ktoś kładzie przed oczy takie, to żal nie zjeść :D
      Nie uznaje za to zupełnie balej czekolady, to nawet nie jest czekolada ;)

      Usuń
    3. No w sumie fakt. Szkoda żeby leżało w tajemnym schowku czekając na tatusia;)
      Dawno, dawno temu miałam wielki szał na białą czekoladę. Jak się dowiedziałam, że to przesłodkie cuś czekoladą nie jest to taki smuteczek trochę był. Ale mam inne:d cicho! ograniczam czekoladę! Ale no przecież to jest dobre na wszystko. Naukowcy nawet o tym mówili:) Tak więc jedzmy w rozsądnych ilościach. Na zdrowie:)
      Magdeusz

      Usuń