niedziela, 14 lipca 2013

Miejsca, w których zgubiłam mózg- Gateau!

Cześć! Ta seria coś nam wolno idzie, ale cóż- mało mamy takich miejsc. A przynajmniej ja, w Rybniku. Chociaż muszę miasto ostatnio pochwalić, bo jeżeli chodzi o pojawianie się nowych, ciekawych miejsc, to Rybnik zasługuje co najmniej na skubichrupkę.
Jak w poprzednim poście, dla ułatwienia dwa kolory. (Marchew, na zielono)
Podczas naszego ostatniego spotkania, ja i Marchew postanowiłyśmy się wybrać do miejsca, na które czaiłam się już od zapowiedzi. Kawiarenka francuska? Me want!
Za pierwszym razem wybrałam się tam z kolegami. Jeden z nich tworzył peany na cześć tamtejszych bez. 'Co jeszcze mogę tam wszamać?'-spytałam, zachęcona pochwałami. 'No, bezy.' 

Tak, Gateau oferuje tylko bezy.
'Bezy? Fuu'-pomyślałam wtedy, gdyż głęboko w środku miałam zakorzenione przekonanie, iż bezy są pioruńsko słodkie, twarde i stracę szczękę, jeżeli ich spróbuję. Ale co mi tam, idę dla towarzystwa.
Doszliśmy na miejsce. Gateau jest położone na ulicy Powstańców, w bardzo dobrym miejscu, tuż przy bazylice, ruch na tej ulicy zazwyczaj jest spory.
Moją uwagę od razu przyciągnęła ogromna witryna- przednia ściana to tylko szkło. Zawsze czyste! Starym zwyczajem wszystkie bezy są przygotowywane na tej właśnie witrynie, na oczach przechodnia. Podoba mi się to bardzo bardzo. Całość wygląda bardzo estetycznie, co też można zobaczyć na stronie internetowej.
Zaraz przed wejściem ustawionych jest parę stolików, co również jest dobrym rozwiązaniem. Jeżeli pogoda sprzyja, miło jest sobie usiąść z kawą i podziwiać Rybnik, w którym osobiście jestem zakochana i nawet jego szarobure części przygarnęłam do serduszka. Szaroburych części nie jest jednak zbyt wiele i z czystym sercem możemy polecić Rybnik jako urocze miasteczko warte odwiedzenia. Tak tak, znowu wciskamy Wam nasze rodzinne strony :D
Tak więc kawiarnia od strony ulicy wywiera dobre wrażenie. Czysto, odmalowane, witryna duża, pyszności zachęcają, logo jest widoczne, na szkle naklejony jest cennik. Czcionka ładna, stylizowana, a nie żadne tam Comic Sans Ms.(o zgrozo...)
Szybki rzut okiem na ten cennik. Tort 4-osobowy 8,90zł? Chyba nie jest źle. Ciekawe, jakiej wielkości...
Wchodzimy.

Wnętrze bardzo, bardzo ładne. Dopieszczone, konsekwentne, spójne, po prostu cieszy oko! Nie mam mu nic do zarzucenia. No i jest czyściutko, wręcz sterylnie czysto, a to jest ważne przy takiej ilości szkieł i odbijających światło materiałów. Szacunek. Jak dla mnie w środku jest nieco za mało miejsca, jednak wynika to z dostępności takiego, a nie innego lokalu. Zrekompensowano to minimalistycznym wystrojem i jasnymi barwami. Wnętrze może wydawać się nieco chłodne i surowe, jest jednak utrzymane w stylu nowoczesnej elegancji.
Och, i wiecie co? POMIESZCZENIE JEST KLIMATYZOWANE. Za każdym razem gdy odwiedzałam Gateau, było pieruńsko gorąco. Klimatyzacja u nich to wybawienie.
Od razu wita nas witryna z bezami. W różnych wariantach smakowych. Uroczo i kolorowo. Moja pierwsza myśl: 'Co? To jest torcik na 4 osoby? Jak w ogóle to podzielić na cztery części? Oj, cenią się, szkarady...'
Jakie było moje zdziwienie, gdy to, co wzięłam za 'torty', okazało się być...gigantycznymi bezami. Bezami-potworami. Za 3,90zł.
I wtedy oczy wyszły mi z orbit. TAKI potwór za niecałe 4zł? No...to rozumiem! Ale wciąż nie miałam ochoty na tę bezę....Do czasu. Do czasu, gdy kolega dał mi spróbować swojej. Od razu pofrunęłam do kasy.

Wybór, muszę przyznać, jest ogromny. Spróbuję wyrecytować z pamięci.... Kokosowy, orzechowy, waniliowy, truskawkowy, karmelowy, czekolada deserowa, czekolada mleczna, czekolada biała?, czekolady mieszane....Jeszcze jakieś żółte bezy były, pewnie waniliowe albo cytrynowe. Wybaczcie, zwyczajnie nie pamiętam. Ale każdy znajdzie coś dla siebie!
Ja wzięłam czekoladę deserową. A ja bezę karmelową :D Brakowało mi tylko rozpiski dostępnych wariantów. 
Jaka szkoda, że zdjęcie nie oddaje wielkości! Na ciacho składają się dwie bezy przełożone takim samym kremem, jakim na wierzchu. Krem, oczywiście- smakowy. Na wierzchu wiórki czekoladowe. W innych wersjach jest to np. kokos albo zmielone orzechy. I gwiazdeczka kremowa na wierzchu. Wielkość deseru można porównać do dwóch przeciętnych, kobiecych piąstek ułożonych jedna na drugiej.

Biorę pierwszy kęs i...Eksplozja cukru w ustach. Serio. Poziom słodkości aż uderzył mi do głowy. Taka beza aż się prosi o dobrą, mocną kawę! Sama beza- mistrzostwo. Zawsze kojarzyła mi się z czymś twardym, a ta była chrupiąca, a wewnątrz lekko ciągnąca się. Idealna.
Krem wyrazisty w smaku, zresztą, jak wszystkie tam serwowane. Nie czuć żadnej sztuczności, kojarzy mi się z najlepszymi czekoladami, jakie miałam okazję jeść.
Ze wstydem przyznam, że nie potrafiłam dokończyć bezy...Ilość słodkości mnie pokonała. Nie umniejsza to jednak jakości deseru, o nie. Po prostu ja, mała, nie zmieściłam tego nieba w swoim brzuszku.
Mnie udało się bez problemu, ale faktycznie, na kolejną bym się nie porwała...
Ucieszyłabym się, gdyby były wersje mini- zamiast dwóch bez, jedna. Ale-nie narzekam i często wracać tam będę. Szczególnie, gdy się trochę oziębi, na kawę...

Oprócz bez Gateau serwuje też tarty z owocami. Nie jadłam jeszcze, ale się przymierzam. Z napoi- kawa z ekspresu w wielu rodzajach oraz herbata. Czyli menu krótkie, ale konsekwentne. Niczego więcej nam tam nie potrzeba.
Wielokrotnie widziałam miejsca, w których usiłowano zadowolić każdego, a menu ciągnęło się na kilkanaście stron... W tym przypadku można skupić się zarówno na ilości, jak i jakości serwowanych deserów. W Gateau menu i elegancki wystrój ładnie ze sobą współgrają.

Jeśli chodzi o obsługę, w zasadzie nie mogę nic powiedzieć. Gdy spytałam o warianty smakowe, jedna z pań udzieliła mi informacji, której potrzebowałam. Zadała też standardowe pytanie "na miejscu, czy na wynos?". Zwroty grzecznościowe były, jednak dopiero w odpowiedzi na nasze "Dzień dobry", "Dziękuję", "Do widzenia". Nie oczekuję od pracowników sklepów, czy kawiarni ukłonów i zdaję sobie sprawę, że praca wśród ludzi wymaga ogromnych pokładów cierpliwości. Jednak wystarczy uśmiech, żeby klient poczuł się w danym miejscu ugoszczony. Trochę zabrakło mi zwykłego ludzkiego ciepła.

Właśnie! Możemy bezy wziąć na wynos w przygotowanym do tego wymiarowo pudełeczku. Możemy też wziąć wizytówkę z lady i zadzwonić, zamówić tort na dany dzień. To się ceni.
Po więcej zdjęć zapraszam TU. Zdjęcia są perfekcyjnie, przyjemnie się ogląda, polecam c:


Z wiadomości parafialnych: jutro post z powrotem do dzieciństwa. Słodyczami. Domyślacie się, o co chodzi? Strzelajcie.
Na dniach także kolejny post z serii 'Cuda za grosze', oraz specjał lumpeksowy.
+ z boku nieśmiało zerka niedopracowany jeszcze odnośnik na bloglovin, który muszę do końca ogarnąć. Dużo z was zaczęło korzystać właśnie z niego, więć zapraszam.

3 komentarze:

  1. Bezy wyglądają jak z bajki, naprawdę żałuję, że tak daleko mam do Rybnika!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bezy pyszne, torty na zamówienie też godne polecenia, spora wielkość za przystępną cenę. Niezła kawa. No i ten wystrój obłędny. Ale obsługa... szkoda słów, kwintesencja ponurości, braku kultury i wyczuwalnej niechęci do ludzi. A podczas odbioru tortu sprzedawczyni była zwyczajnie niegrzeczna. Skojarzyły mi się panie z dziekanatu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli niebo by istniało na ziemi to właśnie byłyby w nim bezy z Gateau. Są to najlepsze ciastka jakie jadłam. Justa

    OdpowiedzUsuń