środa, 17 lipca 2013

Lumpeksy- co, jak, gdzie, jak się nie dać zabić? +filmik z ciuchami!

Hai!
Jak wspominałam ostatnio, większość mojego skromnego majątku marnotrawię w lumpeksach. Stwierdzenie, że zgubiłam w nich mózg, jest więcej niż trafne. Pewnie kiedyś znajdę go gdzieś pomiędzy wieszakami na przecenie.
Dzisiejszy post chciałam więc poświęcić tematyce kupowania w second handach.

Pomimo całkiem sporej ilości ludzi w tych przybytkach dobroci, zakupy w lumpeksach wciąż są mało popularne. Mało popularne wśród młodych ludzi przynajmniej. Głównymi bywalcami lumpeksów są zwykle starsze panie i zabiegane matki.
Zauważyłam dziwną właściwość: ludzie, mając do wyboru rzecz dobrą jakościowo, niezniszczoną, często markową, a spraną, zniszczoną- nazwijmy rzecz po imieniu- szmatę, ładują do koszyka to drugie. Jest to dla mnie szalenie, szalenie niezrozumiałe. Zwłaszcza, że te lepsze rzeczy nieraz wychodzą taniej...
No cóż. Więcej zostaje dla mnie!
No właśnie... Więcej, to pojęcie względne.

Gdy już znajdziemy w swojej okolicy lumpeks, musimy się uzbroić w parę rzeczy.
Cierpliwość.
Zaciekłość do walki.
Zimna krew.

Brzmi strasznie :>
Cierpliwość. Najważniejsza. Przygotujmy się na mozolne przeszukiwanie wszystkiego, każdego wieszaka, każdego kosza. Nigdy nie wiadomo, gdzie leży nasze marzenie- a prawdziwe perełki często leżą zapomniane, pod stertą ciuchów.
Bywa też tak, że wychodzi się z pustymi rękami. Na szczęście zdarzyło mi się to ze dwa razy. Nic tak nie demotywuje jak godzina spędzona w lumpeksie i niezmieniony stan portfela. Ale nic straconego! Pamiętajmy, że zazwyczaj dostawa jest raz w tygodniu. Dopytajmy pani na kasie, kiedy najlepiej przychodzić.

Zaciekłość...I szybkość. Parę razy boleśnie musiałam pożegnać się z pięknymi rzeczami z własnej głupoty. Bałam się podejść do pani obok mojej pięknej rzeczy, no bo jak to tak, wtryniać się...Więc kręciłam się obok, czekając. Na moje nieszczęście pani wrzuciła tę rzecz do koszyka. Ach, wciąż tęsknię za tamtym żakietem....
Także pamiętajcie- podoba wam się coś, wygląda, że w miarę dobre- od razu bierzcie. Potem macie czas na selekcję.

Zimna krew- to jest coś, czego nie potrafię wciąż nabyć... Bez granic zakochuję się w rzeczy na wieszaku, wygląda na mój rozmiar, wrzucam do koszyka, chodzę cała w skowronkach...Po czym idę do przymierzalni i okazuje się, że rzecz totalnie na mnie nie leży. Albo jest nie do przerobienia. Po cichu chlipiąc, spędzam w przymierzalni sporo czasu, próbując jakoś udobsonować ubranie. Ale koniec końców, muszę się z nim pożegnać...
Także...nie nastawiajcie się, jeżeli jesteście jak ja. To boli :c

I...To właściwie tyle, co miałabym do przekazania początkującym osobom. Trochę już czasu w tym siedzę, kupiłam naprawdę spoooro rzeczy. Nie tylko dla siebie, nie tylko ubrania. Ostatnio na przykład kupiłam uroczy portfel i obrus. (ale przepiękny!) Bywają też lumpeksy,  których są sprzęty, meble, zabawki... Istny skarbiec cudów.
Kupuję tak właściwie mało. Z całego lumpeksu niekiedy wybiorę cztery rzeczy, wyjdę z jedną- albo trudno mi dogodzić, albo wszystko jest cholernie za duże. Niestety, to mój główny ból- widzę przepiękne, przepiękne ubrania, które są w tak szalonych rozmiarach, że przerobienie ich nie wchodzi nawet w grę. Chyba, że chcę zepsuć cały krój. No cóż. Moja mama z kolei była ze mną dwa razy i za każdym razem wyszła z pełnym worem ubrań, całkowicie ze wszystkich zadowolona.
Tak samo ma moja babcia(tak, moja babcia tez uwielbia lumpeksy!). Wychodzi z wieloma rzeczami, podczas gdy ja wychodzę z nosem na kwintę. Ale trzeba jej przyznać, że nosa ma i przynosi mi cudowne perełki(które oczywiście mi nie leżą...)

No, to ten, żeby nie było nudno, postanowiłam zrobić filmik z moimi ubraniami. Nie powala on jakością, ale wciąż jestem cholernie dumna, że mi się udało ogarnąć nagrywanie telefonem (!) i sklecenie tego w edytorze. Także no, weźcie na to poprawki podczas oglądania, to mój pierwszy filmik, przed nim nawet z movie makerem byłam na bakier :c
TAKŻE TUTAJ TUTAJ FILM OBEJRZYJ SOBIE NA JUTUBE A CO


edit: jak mogłam zapomnieć! Dwie rzeczy nie pojawiły się w filmiku: suknia i beatlesowa koszulka. Głupi blogger nie chce załadować mi zdjęć, więc jeśli macie ochotę zerknąć: odsyłam was tu.

8 komentarzy:

  1. Dobi kocham Cie za ten filmik <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam lumpeksy <3 oojjoj niezłe łupy widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. filmik pierwsza klasa, a największą zaletą pikacza jest to, że JA CI GO ZNALAZŁAM. mogłabym nakręcić moje zdobycze, ale wyjdą mi z tego doktorowe gadżety książki i togepi

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post :-) Podoba mi się, że w filmiku prezentujesz wszystkie zdobycze na sobie. Jestem tu pierwszy raz i myślę, że będę do Ciebie zaglądać częściej. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń