wtorek, 5 marca 2013

Słońce, słońce...precz!

Od poniedziałku me oczy drażni mocne słońce. Nienawidzę. Nie, serio, nie lubię słońca. Może inaczej- lubię, jak jest słonecznie, pogodnie...Ale promieni nie. Sprawiają, że mam zawroty głowy, jest mi słabo i niedobrze. Dlatego w lato nikt mnie nie zobaczy na zewnątrz wcześniej niż o 16, w okularach i jakimś nakryciu głowy. Inna sprawa, że jestem zimnolubna i już przy aktualnych temperaturach jest mi wiecznie za ciepło. Czy Rosjanie wciąż rozdają darmowe bilety w jedną stronę na Syberię? Chętnie skorzystam!

Ale, żeby było tematycznie- pierwsze słońce, brak chmur, coraz bliżej lata...A to oznacza większe narażenie na szkodliwe promienie. Dziś- krem z filtrem.
Ano. Dla mnie szalenie ważna rzecz. Określmy szybko moją skórę- po dziecięcym popijaniu Kubusiów chyba na zawsze zyskała ciemny odcień, którego usiłuję się wyzbyć- i nawet się udało na twarzy, ale to żmudna i długa praca- błyskawicznie się opalam, na ciemny kolor, chyba raz w życiu zdarzyło mi się spalić na słońcu, opalenizna zostaje prawie cały rok(będąc na wakacjach w sierpniu, w czerwcu moja skóra powraca do swojego najjaśniejszego stanu), moja skóra wydaje się wyłapywać promienie pomimo najwyższej ochrony, prawidłowego ubioru i unikania słońca. Tak, na skórę strasznie narzekam.
Początek lata 2012- Dobi ma totalnie dość skóry i szykując się do wakacji w Chorwacji poszukuje dobrego kremu z filtrem na jej budżet. Znajduje dwa, przeszczęśliwa, bo z filtrami SPF i PA. Dzisiaj o jednym z nich.

Mowa o kremie z filtrem Avon-Anew Solar Advance.
50 SPF/FPS, PA +++, UVA,UVB. Full pakiet chyba. Krem do twarzy przeznaczony dla starowinek, z tej najbardziej zaawansowanej oferty Anew. Lecz kto z nas patrzy na wiek, patrzy się na potrzeby!
Zamarzył mi się, od kiedy zobaczyłam go w katalogu. Wszystko, czego potrzebowałam! Ale za 50zł...I 75ml tylko. Nie,podziękuję. Jednak szybko(po miesiącu?) pojawił się w cenie 'na do widzenia' za 25 zł. Z jednej strony dobra oferta, z drugiej...Oh, please. Kosmetyk z filtrem dostępny ledwie dwa miesiące. Nie łapię polityki sprzedawania takich produktów w Polsce. Mam wrażenie, że z pierwszym września magicznie znikają z półek.
Kupiłam ze smutkiem, że może mi go nie wystarczyć nawet na wakacje. Faktycznie, opakowanie małe. A jednak... Pierwszy plus za wydajność. Używałam go w Chorwacji przez dwa tygodnie kilka razy dziennie, od początku sierpnia. Mam go od teraz, używam raz-dwa razy dziennie. Nie trzeba go dużo, by dokładnie zabalsamować sobie twarz.
Działanie? Producent oprócz ochrony mówi coś o nawilżeniu, rozświetleniu, wygładzeniu zmarszczek. Nawilżenie i rozświetlenie-zgadzam się, wygładzenie zmarszczek- nie posiadam, nie wiem.
Ochrona? No właśnie. Kurczę, nie, nie ma się do niczego przyczepić. Biorąc pod uwagę moją tendencję do łapania słońca, ochrania świetnie. Na twarzy lekko jedynie się opaliłam, co dla mnie jest sporym sukcesem, naprawdę! Kremu używała również moja kuzynka, która nie złapała słońca nic a nic. Podsumowanie- ochrania wspaniale.
Konsystencja-gęsta, troszkę lepka. Nie bieli. Wchłania się przeciętnie- te 15,20 minut wystarczy. Nie wysusza, nie zapycha, z makijażem współgra świetnie...
Kurczę. Podejrzany produkt. On jest za dobry. Co ma robić, robi i absolutnie nie mogę się przyczepić. Jednak coś sprawia, że nie kupiłabym go za normalną cenę. Jestem pewna, że za 50zł można kupić dobry filtr w aptece. Ale mając okazję/ nadmiar gotówki (ahahahahhahah) z pewnością chwyciłabym za niego ponownie.
Na razie jeszcze starczy mi z pewnością na dwa miesiące, ale zaczynam już rozglądać się za czymś nowym. Macie jakieś godne polecenia filtry?
Zaznaczam, że nie jestem ekspertem w tych sprawach i z pytaniami odsyłam do bardziej oczytanych dziewczyn. A może wiecie coś na temat tegoż kremu, może jednak w jakiś sposób szkodzi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz