czwartek, 14 marca 2013

Kulinarnie: moje ulubione burritos

Dobry, to ja, Marchew. Stwierdziłam, że po kolejnej przerwie dobrze byłoby zdradzić, jakie istotne zmiany zaszły w moim życiu.
Rzuciłam nabiał. Poproszę o oklaski.
Do końca zeszłego roku większość moich przekąsek stanowiły rzeczy zawierające masę sera, sosów na bazie jogurtów i innych świństw, których jedzenia żałowałam. Postanowiłam więc poszukać nowych i ciekawych rzeczy, które uzupełnią wyrwaną w sercu dziurę po serze.

Jednym z moich odkryć są właśnie burritos

Nie podaję dokładnych proporcji, bo zawsze robię większy zapas na kilka dni.
Najpierw podsmażam mięso mielone (wieprzowinę) z cebulą i doprawiam, do tego trochę koncentratu pomidorowego rozrobionego z wodą (nie za dużo, nadzienie powinno być w miarę suche),
do tego dodaję kukurydzę i czerwoną fasolę, po czym zawijam w placki.

Jeśli chodzi o zwijanie, całkiem fajnie wygląda to tu (ja nie mam dobrej kamerki ani tym bardziej takiego brzucha)

W wersji bezmięsnej można nawrzucać też innych warzyw (brokuły, mmm) i sera, o ile ktoś lubi. Próbować można wszystkiego, spodziewajcie się więc kolejnej odsłony tego dania :)


2 komentarze:

  1. nie dość, że cały dzień mi o tym gadałaś, to jeszcze zapodajesz zdjęcia ;<

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię, ale z kurczakiem! :D

    OdpowiedzUsuń