czwartek, 14 marca 2013

Kulinarnie: moje ulubione burritos

Dobry, to ja, Marchew. Stwierdziłam, że po kolejnej przerwie dobrze byłoby zdradzić, jakie istotne zmiany zaszły w moim życiu.
Rzuciłam nabiał. Poproszę o oklaski.
Do końca zeszłego roku większość moich przekąsek stanowiły rzeczy zawierające masę sera, sosów na bazie jogurtów i innych świństw, których jedzenia żałowałam. Postanowiłam więc poszukać nowych i ciekawych rzeczy, które uzupełnią wyrwaną w sercu dziurę po serze.

Jednym z moich odkryć są właśnie burritos

Nie podaję dokładnych proporcji, bo zawsze robię większy zapas na kilka dni.
Najpierw podsmażam mięso mielone (wieprzowinę) z cebulą i doprawiam, do tego trochę koncentratu pomidorowego rozrobionego z wodą (nie za dużo, nadzienie powinno być w miarę suche),
do tego dodaję kukurydzę i czerwoną fasolę, po czym zawijam w placki.

Jeśli chodzi o zwijanie, całkiem fajnie wygląda to tu (ja nie mam dobrej kamerki ani tym bardziej takiego brzucha)

W wersji bezmięsnej można nawrzucać też innych warzyw (brokuły, mmm) i sera, o ile ktoś lubi. Próbować można wszystkiego, spodziewajcie się więc kolejnej odsłony tego dania :)


piątek, 8 marca 2013

Nowości w McDonalds- Chikker

Jedzeniejedzeniejedzenie!
Po krótkim dniu nicnierobienia w szkole miałam diabelską ochotę na nowego Chikkera. W drodze powrotnej okazało się, że kolega podziela mój entuzjazm co do fast-foodowych nowości, więc wzięliśmy się pod pachy i radośnie pohopsaliśmy do pobliskiego McDonalda.
Oczy nam się zaświeciły, żołądki zaburczały. Szybko złożyliśmy zamówienie- niestety, trochę dłużej zajęło nam czekanie, jednak zajęliśmy się fascynującą rozmową o jedzeniu.
Z nowości pragnę wypróbować frytki i Hawaii Chicken. Myślę też o nowym shake'u- o ile czekoladowy darzę największą miłością, tak na owocowych, a szczególnie limitowanych się zawiodłam...Zobaczymy.
Dostaliśmy swoje zamówienie i chamsko poszliśmy do KFC, żeby zjeść z kolegami i pomachać im przed nosami naszymi Chikkerami.

Albowiem zaprawdę powiadam wam: Chikker jest lepszy od longera. Po pierwsze- większy, wyższy i grubszy. Po drugie- bułka. Większa, miękka wewnątrz, chrupiąca na zewnątrz. Ma taki...inny smak. Nie wiem, jak go określić, ale pyszna.
Wewnątrz, o dziwo- grube kawałki 'kurczaka' w porządnej panierce. Ano właśnie, 'kurczaka'. Mak nigdy nie nauczy się robić kurczakowych rzeczy tak, jak KFC- no błagam, tam przynajmniej to jest mieśo, a nie zmielona papka... Tak, ten kurczak wypada słabiej. Ale tylko on.
Oprócz niego znajdziemy w środku trochę sałaty i sos. O matko, sos...Idealnie komponuje się z bułką i panierką. Musztardowy. Słodkawy, ale i ostry. Ostrzejszy niż sos z longera. Wiadomo, nie jest MEGA ostry, każdy go zje, jednak miło 'tańczy'  po języku- zwłaszcza, że jest go tam słuszna porcja.
Chikker występuje sam, za 5zł oraz w zestawie 2forU-za 5,50. Największy ze wszystkich propozycji w menu 2forU i to właśnie w niego będę celować w najbliższym czasie. Polecam, polecam,polecam.



czwartek, 7 marca 2013

Wszechstronne cuda za grosze, podejście drugie- oliwka Babydream

Dzisiaj miało być jedzeniowo, ale nie wyszło, postaram się jutro. W zamian postanowiłam napisać drugą notkę do nowej serii- tym razem o oliwce Babydream.

Większość z was na pewno już ją zna. Dzieciowa oliwka dostępna w Rossmannie za 6,50, aktualnie na promocji za 4,50. Znana i lubiana, mimo wszystko postanowiłam i o niej szkrobnąć parę słów- a nuż znajdziecie nowe zastosowanie, albo w końcu zdecydujecie się na kupno?

1. Włosy
Oliwka ta jest świetna dla dziewczyn, które chcą zacząć olejowanie. Mieszanka różnych olejków, tania i łatwo dostępna- nie musimy wydawać od razu niebotycznej sumy na oleje, a na początek najlepsza będzie mieszanka, a nie konkretny olej- przecież jeszcze nie wiemy, co nasze włosy lubią.
Sprawdza się na większości włosów. Po jej użyciu są niesamowicie miękkie i sypkie, błyszczą się i ładnie układają.

2. Ciało

Oliwka jest szalenie wydajna,250ml kupionych we wrześniu mam do teraz, a używam jej często i słusznie. Toteż nie żałujmy wylania sporej ilości do wanny podczas kąpieli lub wsmarowania w ciało. Skóra po jej użyciu- jak to po oliwce dzieciowej- dzieciowa. Macam się i macam.

3.OCM
Ze względu na cenę i wydajność oliwka świetnie nadaje się jako olej bazowy w OCM. Tu muszę przyznać, że u mnie się sprawdziła świetnie, ale, jak wiadomo- to bardzo osobista sprawa.

4. Masaż
O ile korzystamy z takowych. Drogie, 'specjalistyczne' olejki do masażu często zawodzą, a cudem okazuje się Rossmannowa oliwka. Z powodzeniem używała jej moja mama.

5.Makijaż.
Oliwka znów wygrywa za swoją wydajność i cenę- idealnie nadaje się do zmywania makijażu. Dobrze oczyszcza i nawilża. Używam jej codziennie, wylewając po prostu parę kropel na wacik. O ile mój 'makijaż' ogranicza się do kremu z filtrem i czasami podkładu, tak z mocniejszym również radzi sobie świetnie. Zrobiłam kiedyś próbę, nie dowierzając internetom, że olejem można zmyć makijaż. Można i się powinno.

6. Dłonie
Olejek rycynowy może być dla niektórych uciążliwy w użytkowaniu, a oliwka na skórki sprawdza się świetnie. Przede wszystkim szybko się wchłania i bez problemu można ja rozprowadzić na całych dłoniach, dzięki czemu korzysta i skóra, i paznokcie, które odwdzięczają się pięknym błyskiem.

7.Twarz
Oliwka, która ratowała mi skórę w zimę. Z chęcią sięgam po nią i teraz, gdy jest już cieplej. Wieczorem, po kąpieli, wmasowuję ją w twarz aż do całkowitego wchłonięcia. W przeciwieństwie do olejku rycynowego wchłania się szybko i łatwo, więc nie budzę się z tłustą grzywką. Rano twarz jest cudnie gładziutka. Odżywia też rzęsy i brwi, jednak nie tak bardzo jak olejek rycynowy. But still.

8.Podrażnienia

Auć. Znacie to uczucie, gdy po depilacji wszystko was piecze, swędzi, a włoski szybko wrastają? No ja już nie. Dziękuję, oliwko bogato wsmarowane w podrażnione miejsca.

9.Depilacja
No wiecie, ten wosk lubi zostawać. Nie życzę nikomu. Ale jak już się nam zdarzy, to szybko chwytamy za oliwkę, która szybko go usunie.

10.Pędzle do makijażu
Parę kropel oliwki , delikatnego szamponu(babydreamowy będzie dobry) i mydła, trochę ciepłej wody i płuczemy swoje pędzle. Idealne oczyszczenie.

12. Sprzęty kuchenne

I tym razem zupełnie nie-urodowe zastosowanie. Nie wiem czy wiecie, ale oliwka jest świetna na wszystkie sprzęty w kuchni. Po umyciu kuchenki, zmywarki, okapu, ekspresu i tym podobnych, wylewamy trochę oliwki na ręcznik papierowy i przecieramy. Wszystko pięknie się błyszczy, nie zostawia smug i ułatwia mycie.

Uff, kolejny kosmetyk-cud za nami. Oczekuję, że znajdzie się w waszym domu, toć to grzech nie korzystać, jak pani bozia daje. Jak macie jakieś inne zastosowania, to piszcie.

środa, 6 marca 2013

Nowenowenowenowe

Post-informacja: po prawej macie fejsbuczka. Zapraszamy, od jutra mam nadzieję, że ruszy bardziej. No, i tyle na dziś, wpadnijcie jutro po jedzeniową recenzję jakąś!

wtorek, 5 marca 2013

Słońce, słońce...precz!

Od poniedziałku me oczy drażni mocne słońce. Nienawidzę. Nie, serio, nie lubię słońca. Może inaczej- lubię, jak jest słonecznie, pogodnie...Ale promieni nie. Sprawiają, że mam zawroty głowy, jest mi słabo i niedobrze. Dlatego w lato nikt mnie nie zobaczy na zewnątrz wcześniej niż o 16, w okularach i jakimś nakryciu głowy. Inna sprawa, że jestem zimnolubna i już przy aktualnych temperaturach jest mi wiecznie za ciepło. Czy Rosjanie wciąż rozdają darmowe bilety w jedną stronę na Syberię? Chętnie skorzystam!

Ale, żeby było tematycznie- pierwsze słońce, brak chmur, coraz bliżej lata...A to oznacza większe narażenie na szkodliwe promienie. Dziś- krem z filtrem.
Ano. Dla mnie szalenie ważna rzecz. Określmy szybko moją skórę- po dziecięcym popijaniu Kubusiów chyba na zawsze zyskała ciemny odcień, którego usiłuję się wyzbyć- i nawet się udało na twarzy, ale to żmudna i długa praca- błyskawicznie się opalam, na ciemny kolor, chyba raz w życiu zdarzyło mi się spalić na słońcu, opalenizna zostaje prawie cały rok(będąc na wakacjach w sierpniu, w czerwcu moja skóra powraca do swojego najjaśniejszego stanu), moja skóra wydaje się wyłapywać promienie pomimo najwyższej ochrony, prawidłowego ubioru i unikania słońca. Tak, na skórę strasznie narzekam.
Początek lata 2012- Dobi ma totalnie dość skóry i szykując się do wakacji w Chorwacji poszukuje dobrego kremu z filtrem na jej budżet. Znajduje dwa, przeszczęśliwa, bo z filtrami SPF i PA. Dzisiaj o jednym z nich.

Mowa o kremie z filtrem Avon-Anew Solar Advance.
50 SPF/FPS, PA +++, UVA,UVB. Full pakiet chyba. Krem do twarzy przeznaczony dla starowinek, z tej najbardziej zaawansowanej oferty Anew. Lecz kto z nas patrzy na wiek, patrzy się na potrzeby!
Zamarzył mi się, od kiedy zobaczyłam go w katalogu. Wszystko, czego potrzebowałam! Ale za 50zł...I 75ml tylko. Nie,podziękuję. Jednak szybko(po miesiącu?) pojawił się w cenie 'na do widzenia' za 25 zł. Z jednej strony dobra oferta, z drugiej...Oh, please. Kosmetyk z filtrem dostępny ledwie dwa miesiące. Nie łapię polityki sprzedawania takich produktów w Polsce. Mam wrażenie, że z pierwszym września magicznie znikają z półek.
Kupiłam ze smutkiem, że może mi go nie wystarczyć nawet na wakacje. Faktycznie, opakowanie małe. A jednak... Pierwszy plus za wydajność. Używałam go w Chorwacji przez dwa tygodnie kilka razy dziennie, od początku sierpnia. Mam go od teraz, używam raz-dwa razy dziennie. Nie trzeba go dużo, by dokładnie zabalsamować sobie twarz.
Działanie? Producent oprócz ochrony mówi coś o nawilżeniu, rozświetleniu, wygładzeniu zmarszczek. Nawilżenie i rozświetlenie-zgadzam się, wygładzenie zmarszczek- nie posiadam, nie wiem.
Ochrona? No właśnie. Kurczę, nie, nie ma się do niczego przyczepić. Biorąc pod uwagę moją tendencję do łapania słońca, ochrania świetnie. Na twarzy lekko jedynie się opaliłam, co dla mnie jest sporym sukcesem, naprawdę! Kremu używała również moja kuzynka, która nie złapała słońca nic a nic. Podsumowanie- ochrania wspaniale.
Konsystencja-gęsta, troszkę lepka. Nie bieli. Wchłania się przeciętnie- te 15,20 minut wystarczy. Nie wysusza, nie zapycha, z makijażem współgra świetnie...
Kurczę. Podejrzany produkt. On jest za dobry. Co ma robić, robi i absolutnie nie mogę się przyczepić. Jednak coś sprawia, że nie kupiłabym go za normalną cenę. Jestem pewna, że za 50zł można kupić dobry filtr w aptece. Ale mając okazję/ nadmiar gotówki (ahahahahhahah) z pewnością chwyciłabym za niego ponownie.
Na razie jeszcze starczy mi z pewnością na dwa miesiące, ale zaczynam już rozglądać się za czymś nowym. Macie jakieś godne polecenia filtry?
Zaznaczam, że nie jestem ekspertem w tych sprawach i z pytaniami odsyłam do bardziej oczytanych dziewczyn. A może wiecie coś na temat tegoż kremu, może jednak w jakiś sposób szkodzi?

poniedziałek, 4 marca 2013

Wszechstronne cuda za grosze, ujęcie pierwsze-olejek rycynowy!

Słowem wstępu- miło, że licznie wczoraj wpadliście i zostawiliście parę komentarzy. Serio, motywuje jeszcze bardziej. Dziękuję ♥

Dzisiaj przedstawiam wam nowy, mam nadzieję, długi cykl, w którym prezentowane będą- jak w tytule- wszechstronne cuda za grosze. Czyli głównie kosmetyki, tudzież wszelakie akcesoria, ogólnodostępne, dające się wykorzystać do różnych celów, a co najważniejsze- działające cuda i tanie jak barszcz Strójwąsa.(ważna postać-klik!)

Pierwszy produkt, który wpadł mi do głowy podczas pomysłu na ten cykl, to olejek rycynowy.
Jak już wspominałam, brak mi aparatu, a buteleczka już niefotogeniczna...Pokusiłam się o stworzenie takiej oto, wiernej rzeczywistości ilustracji:
Co to za urocza istotka, ten olejek? Posługując się ciocią Wikipedią: produkt roślinny, otrzymywany z nasion byliny. Ciekawostka- pierwotnie stosowany jako skuteczny środek przeczyszczający. Niech wam na myśl nie przyjdzie brać go do ust! A sama rycyna jako roślina jest silną trucizną. Też nie jedzcie, bo umrzecie.
A, i chyba ważna informacja- brzemienne tudzież planujące taki stan olejku zażywać w żadnym wypadku nie mogą, bo będzie krew i łożysko na ziemi, a nie dzieciak. No. To tyle.
Dobra, ale właściwie po co nam olejek rycynowy?
Ano właśnie.

1. Trądzik
Jedyny, najlepszy! Wieczorem wystarczy namoczyć wacik kosmetyczny w olejku i kropnąć sobie w miejsca, gdzie zaraz wyskoczą nam wulkany. Męczę, a raczej męczyłam się z wulkanami typu 'siedzę-tydzień-jestem-wielki-i-twardy'-olejek rycynowy zwalcza te wredoty w maksimum trzy dni. Mniejsze niespodzianki znikają w jedną noc.

2. Zaczerwienienia, podrażnienia
Jak wyżej. Nakładamy na noc i rano cieszymy się brakiem czerwonych plamek.

3. Blizny
Spotkałam się z twierdzeniem, jakoby olejek ten miał rozjaśniać blizny. I wiecie, ono prawdziwe jest, to twierdzenie. Fakt faktem, trzeba go używać codziennie-co też czyniłam przez dwa miesiące- ale efekty są. Blizny powoli znikają. W połączeniu z peelingami i innymi zabiegami rozjaśniającymi cerę olejek pomoże działać cuda. Od razu zastrzegam, że na rozstępy nie ma tutaj rady. Olejek dobry na maleńkie blizny na ciele i te potrądzikowe.

4. Porost włosów
Tutaj nie mogę pochwalić się swoim doświadczeniem, niestety. Mój skalp nie lubi jak nakłada się na niego oleje, jakiekolwiek. Oj, bardzo nie lubi. Jednak przegrzebując internety zawsze spotykałam się z pochwałami na temat olejku rycynowego. Olejek podgrzewamy w kąpieli wodnej i ciapamy na skórę głowy. Et voila. Olejek wzmacnia cebulki, przyspiesza porost, sprawia, że włosy są grubsze, ciemniejsze i bardziej lśniące.

5. Olejowanie włosów
Okej, olejowałam włosy samym tylko olejkiem rycynowym tylko raz. Nie, żeby nie było efektu, wręcz przeciwnie- włosy były cudowne. Lecz wątpię, że zrobię to jeszcze raz...Jest to najbardziej gęsty, najbardziej kleisty i upierdliwy olejek na świecie. Nawet po jego pogrzaniu i zwilżeniu włosów jego nakładanie jest diablo trudne.
Dlatego polecam mieszanie go z innymi, bardziej rzadkimi olejami. Dobrym sposobem jest zmieszanie go z maską/odżywką, z którą się nie polubiłyśmy. Efekt nieraz wzmożony, a o ile mniej problemów! Włosy są ciemniejsze, lśniące, gładkie, miękkie, a skręt, o ile takowy posiadamy-zdefiniowany.

6. Brwi, rzęsy.
Od zawsze miałam króciutkie rzęsy. Grube i ciemne, ale krótkie. Zaczęłam używać olejku i...na pierwsze efekty czekałam dwa dni. Potem codziennie wieczorem wcierałam w skórę, na rzęsy i brwi olejek. Można to robić patyczkiem kosmetycznym lub starą szczoteczką z mascary.
Brwi, tak samo jak i rzęsy, mam ciemne- po olejku jest ich więcej, są bardziej zagęszczone i jeszcze ciemniejsze.
A rzęsy-ach, te rzęsy! Wciąż nie są niebiańsko długie, ale będąc posiadaczką takich kikutków, jestem zachwycona efektami. Są zdecydowanie grubsze, ciemniejsze, jest ich więcej, ładnie się wywijają. Przyciemniło mi to także oprawę oczu, co zostało zauważone przez społeczeństwo. Polecam,polecam, zdecydowanie polecam! Aktualnie po dwóch miesiącach kuracji idę w stronę odżywki Biovaxu-ot,potrzebna rzęsom przerwa na inny kosmetyk- ale już wiem, że olejek towarzyszył mi będzie zawsze.

7. Paznokcie, skórki
Olejek rycynowy jedyny na paznokcie. Wnika w płytkę paznokcia, odżywia ją, wygładza, sprawia, że lśni. Dodawać go można do kąpieli dla dłoni- Sok z cytryny, oliwa, olejek rycynowy, ciepła woda i 20 minut- cuda instant.
Zwykle smaruję skórki patyczkiem wieczorem, nadaje się do tego idealnie. A rano skórki jak marzenie. Po dłuższym stosowaniu elastyczne i miękkie.

8. Porost włosów...na innych częściach ciała
Nieudana regulacja brwi? Bywa. Kup pan olejek rycynowy. Po prostu smarujemy miejsce, gdzie chcemy, aby włoski pojawiły się szybciej. No i tyle. Pojawiają się.

9. OCM
Wiele dziewczyn zaczyna właśnie od niego, wiele przy nim pozostaje. Dla mnie rewelacji wielkich nie ma- wiadomo jednak, kwestia osobista. Warto jednak wypróbować.

10. Końcówki
Przed myciem- czy to na godzinę, na trzy, na całą noc- walimy słuszną porcję olejku na końce włosów. Po umyciu są lśniące, jakby grubsze, smacznie odżywione. Niektóre dziewczyny rozsmarowują kropelkę na mokrych włosach lub tak też stylizują włosy- metodę jednak polecam właścicielkom włosów grubych i przesuszonych. W innym wypadku będzie obciążał.

11. Skóra twarzy
Olejek lubi się ze skórą wokół oczu. Nawilża i napina. Ponoć pomaga na zmarszczki- cóż, tego z doświadczenia oczywiście nie wiem. Tak samo jest ze skórą twarzy-mimo efektów nie nakładam go z dwóch powodów: nie mogę spinać grzywki na noc do góry- więc strasznie się tłuści przez olejek, a także przyciemnia włosy. Jestem posiadaczką ciemnych włosków wszędzie, więc...no.

12. Stopy
Tak, tak! Na stopy również :> Bierzemy stare skarpety, nie żałujemy sobie podgrzanego wcześniej olejku, zaskarpetowujemy się i idziemy spać. Rano budzimy się z kocimi poduszeczkami zamiast stóp.

13.  Ciało
Jeżeli lubicie taplać się w wannie, dobrym pomysłem będzie kropnięcie sobie olejku do wody. Uwierzcie, skóra wcale nie będzie tłusta, tylko cudownie nawilżona.

Jeżeli po przeczytaniu tych trzynastu punktów wciąż nie jesteście przekonane, no to może cena? Ja dostałam buteleczkę, która wystarczyła mi na 3 miesiące regularnego stosowania za 2.60. Moje miasto uraczyło mnie sklepami zielarskimi, jednak olejek do kupienia w każdej aptece.
No, to na co czekają? Lecieć do kolejki!


PS: Od dłuższego czasu zastanawiam się nad uruchomieniu strony na fejsbuku(ach, fejm!), gdzie mogłybyśmy na bieżąco zdawać relacje ze znalezienia pierdół, dodawać szybkie notki 'live', zapowiedzi, komunikować się z wami...Ot, taka pierdoła. Polubiłybyście? Let me know.
PS2: Jeśli macie jakiś kosmetyk/ jedzonko na oku, ale boicie się kupować, piszcie- chętnie się odważymy.

niedziela, 3 marca 2013

Halo?...

Trochę niezręcznie.
Bez owijania. Głupio wyszło. Nie pisałyśmy nic. Ale to nie oznacza, że znalazłyśmy mózg, o nie! Wręcz przeciwnie. Ja czuję się, jakbym jeszcze bardziej go zgubiła. Po prostu szereg wydarzeń sprawił, że nic nie dodawałyśmy i porzuciłyśmy nasze ukochane dziecko. Wyrodne matki. Spartańskie wychowanie. Skrucha jak nie wiem.
Czocher i Marchew usprawiedliwione. Połączenie szalonego, studenckiego życia i desperackie próby zaliczenia robią swoje. Zwyczajny brak czasu. Ja natomiast...cóż, mózg gubiłam bardzo, ale zepsuł mi się aparat. Całkowicie sobie nie radzi. Biedny. Ale postanowiłam wrócić, bo tęskno mi było do pisania, mam więc nadzieję, że się nie obrazicie, jeżeli będą się tutaj pojawiały troszkę podrasowane zdjęcia robione komórką. Nie wychodzą najgorzej, przysięgam! Na dowód macie zdjęcie seksownego Pikacza:
Nie jest źle, prawda? :c Przyjmiecie Zgubiłam Mózg z powrotem?...
Będzie dużo jedzeniów, kosmetyków i sztuczków na nasze biedne, uczniowskie kieszenie, przyrzekam!♥
Trzymajcie się, wyczekujcie reaktywującego posta i trzymajcie mózgi z dala od siebie!