piątek, 9 listopada 2012

Zakupy ubraniowo-prezentowe + mały bonus :D

Jako galerianka z wykształcenia i zamiłowania często bywam w potencjalnym miejscu pracy. Jestem więc na bieżąco z ofertą wszelkich empików i innych takich. Nabijam też punkty na przeróżnych kartach, więc już teraz zabrałam się za prezentowe zakupy. Dwoje moich bliskich ma urodziny w listopadzie, w dodatku coraz bliżej święta :D

Na początek książki. Znam gust mojej rodziny i szukałam czegoś, co ucieszy nie tylko daną osobę, ale też mnie, jako potencjalnego pożyczającego.
 Empikowe kubki i ogrzewacze do rąk. Empik wprowadził właśnie całą serię zimowo-świątecznych bajerów. Oprócz kubków i imbryczków znajdziemy właśnie ogrzewacze do rąk (również w kubraczkach), a nawet ozdoby do ciasta - lukier w tubkach, kolorowy cukier, gwiazdki, srastki i inne. Cała wystawka towaru wygląda pięknie. Żałuję, że w ostatnim losowaniu totka miałam tylko jedno trafienie...
Co do ogrzewaczy, wystarczy zgiąć metalową płytkę w środku, a płyn, którym są wypełnione, momentalnie zmienia stan skupienia i nagrzewa się. W zeszłym roku kupiłam sobie zestaw dwóch małych i był to strzał w dziesiątkę. W mroźne dni uwielbiałam ładować je do rękawiczek :D

Nowe nabytki ubraniowe z C&A (Trafiłam na promocję -25% na wszystko. Jakieś święto zakupów jest?):
Koszulka. Męska, za duża (mniejsze rozmiary wykupione) i z urwaną metką, ale spodobała mi się na tyle, że musiałam ją mieć. W dodatku na wyprzedaży - bodajże 18zł.
 Stoję sztywno i krzywo, jakbym połknęła gigantyczny bumerang. Nie przywykłam do fotografowania się w ubraniach. 
Oh wait... to nie zabrzmiało zbyt dobrze.

Sweterek, również w C&A. Jakieś 26zł. Lubię luźne, obszerne, wygodne ciuchy.

Moja wycieczka (i konieczność stania w zatłoczonym, śmierdzącym autobusie; serio, musiałam na nowo opanować skilla utrzymywania równowagi i opanowania odruchu wymiotnego) umotywowana była głównie chęcią spotkania z Dobi (i odebrania obiecanej kawy w Cafe Piątka)

Niestety Dobi miała mało czasu, więc nie zabawiłyśmy tam długo. Po podejrzanie długim czytaniu menu zamówiłyśmy zupę. Incognito oczywiście. Nie należymy do ludzi, którzy od razu rzucają się do kasy ze słowami "JESTEM BLOGERKĄ JEDZENIOWĄ"...
W dzisiejszym menu zupą był krem z groszku, który był tak pyszny, że pochłonęłam go jak dzika świnia, przy okazji brudząc sobie twarz. Wtedy nadszedł moment ujawnienia. Podeszłyśmy do kasy (tzn. ja podeszłam, a wstydliwa Dobi niemal schowała się za mną) i przyznałyśmy się do nasmarowania recenzji Piątki. Pani bardzo się ucieszyła, zaznaczając, że ona sama nas znalazła, po czym poczęstowała nas pyszną kawą latte z syropem orzechowym i babką z polewą czekoladową. Było pysznie. Jestem kawofobem, a kawa mi smakowała. To coś znaczy. Pochwalono nas za fajny pomysł, my podziękowałyśmy i ogólnie było bardzo miło. Na koniec kupiłyśmy sobie kanapeczkę z omletem i warzywkami.
Zdjęć nie ma, bo przypomniałyśmy sobie o udokumentowaniu zdarzenia, gdy zostały już same okruszki :)


14 komentarzy:

  1. bardzo fajny sweterek:) no i masz tez cos co bedzie Cie grzało na polku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. sweterek i koszulka *.*
    marhef szafiarkom. tego jeszcze nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi komentująca, tego tym bardziej nie było ; o

      brat Niuty ma duże kuku na kolanie hehehehe xD

      Usuń
  3. Otagowałam cię w zabawie Liebster Blog, zapraszam do udziału pytania na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) w wolnej chwili się przyjrzę

      Usuń
  4. Hej :) Z ciekawości w jakiej cenie te urocze kubki i ogrzewacze do rąk? Aż sama muszę odwiedzić Empik *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te konkretne kubki za 10zł, a ogrzewacze bodajże 6zł. Kubki widziałam przeróżne i w różnych cenach, a ogrzewacze są też w wersji z kubraczkiem (jak termofor) za 10 i 12 :)

      Usuń
  5. dziwnie to zabrzmi, ale mój kolega ma taki podobny (o ile nie ten sam) sweterek :3

    OdpowiedzUsuń