czwartek, 22 listopada 2012

Milka&Tuc + zakupy

Dzisiaj, z okazji czterdziestoprocentowej obniżki w Rossmannie i dwudziestoprocentowej w Douglasie (z tej drugiej nie skorzystałam) wybrałam się na zakupy :)
Moje łupy: szminka Rimmel lasting finish by Kate, podkład Maybelline Affinitone 24h, Milka z krakersami Tuc i nowy tomik Ourana. Dodatkowo załączam kupiony niedawno puder z Claire's, który nadal czeka na test.

Jako pierwsza z tej gromadki wystąpi Milka, której istnienie kompletnie mnie zaskoczyło.
 No bo jak to? Niewiarygodnie słodka Milka i słone krakersy? Pamiętam Milkę z chilli, którą jadłam kilka lat temu. Od tego czasu myślałam, że każde nietypowe połączenie w wykonaniu Milki będzie pozytywnym zaskoczeniem...
 Skład dla frankofonów i zgermanizowanych
 Tył
Przód.

Pierwszy zarzut: beznadziejnie się łamie. Nierówno, raz przy krakersie, raz z zostawionym paskiem. Wiem, pierdoła, ale moje jedzenie, chociaż nie musi zachęcać wyglądem, musi być równiutkie, schludnie podane, itd (OCD mode on). Sterczące nitki makaronu muszę zawinąć do wewnątrz, plamkę sosu lubię sobie zetrzeć, a kostki czekolady mają być równo połamane. Nie, nie chcę o tym porozmawiać. O, jeszcze pulpeciki lubię równej wielkości :D
Uwielbiam Milkę. Nie wiem, czy to przez dodatek mielonych orzechów, słodycz, czy cokolwiek, co sprawia, że jest cudowną przyjemnością. Lubię też krakersy, również Tuc. A jeśli obserwujecie bloga od dłuższego czasu, pewnie wiecie też, że uwielbiam niecodzienne połączenia smakowe.
Ta czekolada nie zdała egzaminu. Moi rodzice uznali ją za obrzydliwą. Ja byłam w stanie zjeść ją do końca, ale pamiętajcie, że mam niezwykłą tolerancję jedzeniową (pomijając mleko i mleczne lody, ale skręt kiszek nie wybiera). Dałam radę, ale nie zasmakowała. Owszem, smak Milki dominował, jednak gdzieś pomiędzy przebijała się sól. Gdyby krakersy nie były solone, może byłoby lepiej (chociaż wtedy może byłaby mdła?). Odnoszę wrażenie, że to czekolada, którą można pokochać lub znienawidzić :P Myślę jednak, że wróciłabym do niej w chwili desperacji lub nagłych dziwnych zachcianek jedzeniowych (jestem w dwudziestoletniej ciąży, urodzę Yeti).
Nie znam niemieckiego, ale wydaje mi się, że z tyłu opakowania widnieje informacja o istnieniu wersji z ciasteczkami Lu. Chętnie spróbuję, jeśli zobaczę.
dostępność: zagranica, stoiska ze sprowadzanymi słodyczami
cena: ja swoją kupiłam tradycyjnie za 4zł

Próbowałyście? Skusiłybyście się na takie połączenie?


Natrętnie przypominam o naszym konkursie. Zdjęcie w pasku po prawej :)

11 komentarzy:

  1. taki smak słonoczekoladowy kojarzy mi się z wyrobami czekoladopodobnymi, one też bywają słone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. one ZAWSZE ale to ZAWSZE są słone, bo ZAWSZE smakują jak margaryna.
      (i ZAWSZE po nich wymiotuję xD)

      Usuń
    2. uroczo ;>. Brejs jorselws, tanie czekoladowe mikołaje ar koming.

      Usuń
  2. Choć uwielbiam czekoladę Milka, na takie połączenie raczej bym się nie zdecydowała. Wolę ją zdecydowanie na słodko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najdziwniejsze było w niej to, że czekolada wydawała mi się (i nie tylko mnie) słodsza niż zwykła. Nie wiem, czy to przez kontrast smakowy, działanie soli, czy może specjalnie dodano do niej więcej cukru :P

      Usuń
  3. sa i z LU http://worldinchocolate.blogspot.com/2012/11/milka-lu.html :)

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię takie dziwactwa :) ale zdecydowanie wolę Milkę Biscuit, awwwwww! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Alez mi narobiłaś ochoty na milkę, zwłaszcza ze takiej jeszcze nie jadlam, a wyglada..dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  6. z LU to bym zjadła, jednak ta z Tuc'ami mnie nie przekonała ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi smakowała ta czekolada. No i muszę to napisać- uwielbiam Twoją nazwę i jej rozwinięcie :)

    OdpowiedzUsuń