poniedziałek, 8 października 2012

Żelki Frugo

Kupiłam dzisiaj żelki. W ferworze zakupów porwałam aż cztery paczki... Motto na dziś: "Nie czekaj na dobre światło, zrób zdjęcie w ciemnym zadku".
Co do smaku, wystarczy chyba, jeśli powiem, że dobrze oddają smak napojów o tej samej nazwie. Nie są jakieś mega intensywne, jednak wyraźnie można wyczuć znajomy smak, który reprezentują cztery kolory. Pachną zachęcająco. 
A tak prezentują się poszczególne warianty:








Są dobre, jednak traktuję je raczej jak ciekawostkę. O wiele bardziej wolę żelki Haribo, najbardziej z kwaśną posypką. Szału nie ma, ale jak już wspomniałam, są smaczne.
Kupiłam je na wielokrotnie wspominanym na tym blogu stoisku z różnymi słodyczami w Katowicach i zapłaciłam 3zł za paczkę 100g.
No i zawierają żelatynę wieprzową, więc nie kupuj, jeśli należysz do Ruchu Wyzwolenia Prosiaczków. Albo po prostu nie jesz wieprzowiny.


8 komentarzy:

  1. Ja w ogóle o wiele bardziej lubię żelki z kwaśną posypką od tych zwykłych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja lubię żelki w każdej postaci. a raczej uwielbiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. dobre,jadłam zielone

    ale wolę akuku
    albo śmiej żelki jogurtowe

    OdpowiedzUsuń
  4. OO ! chętnie bym je zjadła :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szukam ich wszędzie, ale jak widać Kraków się zbuntował i nigdzie ich nie sprzedaje. Ewentualnie jestem ślepa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie jem wieprzowiny. poza tym - nie jara mnie frugo, mi te soki W OGÓLE nie smakują ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żółw! też nie lubię frugo. nie rozumiem szału na te soki i wszelkie "dodatki" w stylu kisielków czy żelków.

      Usuń