niedziela, 14 października 2012

Alterra- olejek Migdały&Papaja

Miało być zakupowo, ale nie wyszło. Wyjdzie w przyszłym tygodniu. Kupiłam tylko moją wymarzoną czapkę, na pewno znajdzie się tutaj na blogu.
A więc dzisiaj znowu włosowo.(tak, od lipca jestem włosomaniaczką, więc możecie się spodziewać wielu postów typowo włosowych. A może by tak założyć osobnego bloga?),
Olejek, jak wiadomo, zakupiłam z myślą o kompletnie innym przeznaczeniu. Zakupiłam w Rossmannie, na promocji za 9.99.
Olejek ma przepiękny zapach. Od razu przypadł mi do gustu, ale zdziwiłam się, że coś takiego może tak wyraziście pachnieć. Szklana buteleczka, przez niektórych uważana za nieporęczną(słyszałam o przypadkach wyślizgiwania się z rąk) w niczym mi nie przeszkadza, bo olejuję włosy nalewając 1 łyżkę stołową na talerzyk i maczając w tym opuszki, nakładam na włosy.
Ale dozownik akuratny, łatwo wydobędziemy z butelki pożądaną ilość olejku. Podoba mi się to, że 'kropelkuje' olej, przydatne, jak potrzebuję tylko odrobiny na końce.

Oleju używałam od początku lipca, na początku co 3 dni, potem raz w tygodniu, a od października zaczęłam  robić to kilka razy w tygodniu. Na początku zostawiałam go na całą noc, nie omijając skalpu, jednak przekonałam się, że akurat moje włosy preferują go 3 godziny przed myciem, a skalp nie preferuje w ogóle ( jednak co do włosów, to do włosów, na skalp muszę znaleźć coś innego).
O ile początki niespecjalnie zachęcały do dalszych działań, po znalezieniu odpowiedniej metody dla siebie pokochałam olejować włosy. Są po tym tak bardzo miękkie, mięsiste, nawilżone po końce... Nie umiem się powstrzymać przed ich dotykaniem. Od lipca używałam wielu produktów, jednak za ich obecny, dużo lepszy stan 'obwiniam' właśnie olejowanie. Oczywiście nie mogę zagwarantować, że każdy go polubi, ale ja, właścicielka włosów średnioporowatych( chociaż myślę, że mogę już powiedzieć 'w stronę niskiej' :D), niezbyt grubych, niezbyt cienkich, niezbyt gęstych( ale tak, mnóstwo babyhair zaczęło właśnie procentować- objętość kucyka zwiększyła się o 0.5 cm, a tego się nie spodziewałam!)
Olejek uratował moje włosy po zimowej zagładzie z 2012 roku i myślę że to on zregenerował moje fale.

Próbowałam także olejowania twarzy. Efekty jakieś były, ale dalekie od obiecanych- będę próbować z innymi. Macie jakichś swoich faworytów w tej kwestii? Jest tyyyyle olejków, a ja kompletnie nie wiem, który wybrać jako kolejny. Tym bardziej, że ostatnio przechadzając się po pięknym mieście po szkole, zauważyłam wciśnięty pomiędzy sklepami sklepik zielarski, z różnymi bajerami. Zastanawiam się nad olejkiem babydream dla dzieci, macie jakieś opinie o nim?

(a tak na koniec- odkąd olejuję włosy, zauważyłam, że moje paznokcie zaczęły się błyszczeć, a dłonie i skórki przestały być suche :D od teraz już świadomie zostawiam olej na rękach, by również i one na tym skorzystały.)

2 komentarze:

  1. mnie ten olejek średnio podpasował :) a olejek babydream mam i polecam!

    OdpowiedzUsuń
  2. poluję na niego już od dłuższego czasu;)

    OdpowiedzUsuń