piątek, 31 sierpnia 2012

Fazer - żelki Angry Birds

Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi nie jestem fanką żelków (żelek?). Dla mnie to kawałki gumy o mdłym smaku i nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy je uwielbiają. Jestem jednak zakupoholiczką i jeśli idzie o słodycze kupuję do spróbowania prawie wszystko co widzę po raz pierwszy w życiu. Tym razem padło... na żelki Angry Birds z firmy Fazer.

Nie jestem fanką Angry Birds. Grałam w nie kilkukrotnie na lekcjach, które mnie nie interesowały (czytaj: geografia i biologia), jednak po zeszłorocznej podróży do Rosji, podczas której jeden dzień spędziłam na zwiedzaniu finlandzkich Helsinek zakochałam się w słodyczach Fazera, które są tam dostępne praktycznie na każdym kroku i smakują o niebo lepiej niż w Polsce. Postanowiłam więc zakupić żelki, za które zapłaciłam ok. 6zł (w promocji ze złotych siedmiu) w Kauflandzie (nieistotny fakt: to była moja pierwszy w życiu wizyta w tym sklepie). Kupiłam sobie paczuszkę "świniakowi", jednak następnego dnia wróciłam po paczkę z ptakami.

Jak już wspomniałam żelki można kupić w dwóch wariantach, w każdej paczuszce znajduje się 150g żelek w pięciu smakach (łącznie smaków jest dziesięć).

Zaczynając od paczuszki świniakowej, którą miałam jako pierwszą otrzymujemy: prosiaka o smaku gruszki, prosiaka w hełmie o smaku jabłka, dwa rodzaje cegiełek - jedną cytrynową, druga o smaku passiflory i ananasa i... mojego osobistego faworyta - jajko. Jajko to właściwie nie jest żelka, a coś na kształt karmelka - dosyć krucha osłonka lukrowa z dobrym, karmelowym nadzieniem. Żałuję, że w paczce znalazłam tylko dwa jajka. Co do reszty prosiaczkowych smaków: szału nie ma, ale są niezłe. Podoba mi się to, że każda żelka naprawdę ma odmienny od innych smak. Jednak poza jajkiem (pozwolę sobie na serduszko <3), żaden inny mnie nie wybija się pośród całej paczki. Ale chyba poza jajkiem najlepsza jest gruszka. A może jabłko...




Wariant drugi, czyli ptaki to smaki: truskawka (czerwony), cola z cytryną (czarny), pomarańcza (pomarańczowy), limonka (żółty) i jagoda (niebieski). Wśród smaków zdecydowanie poza towarzyszy wyłania się ptak czarny, jednak w przeciwieństwie do jajka, jako ten zupełnie i totalnie nie do zjedzenia.  Proszę państwa, czarny ptak jest paskudny. Ma smak czegoś pomiędzy starą oponą a lukrecją. za lukrecja nie przepadam, ale jestem w stanie ją zjeść, natomiast ptak jest całkowicie niezjadliwy i zbiera mi się po nim na wymioty. Zdecydowanie NIE smakuje colą. Moim ulubionymi smakami są limonka (nic dziwnego, kocham cytrusy) i truskawka.
Wszystkie czarne ptaki wyrzuciłam.

Żelek mimo wszystko nie da się zjeść za dużo, bo strasznie... zapychają. I trochę piecze mnie po nich gardło, ale zjadłam na raz dwie paczki, po których dopchałam się dumlami, czekoladą truskawkową i chipsami z dipem salsa, obficie zapiwszy to wszystko colą... więc może to jest powód.

Wracam do mojego słodyczowego maratonu, bowiem zdjęli mi dzisiaj z zębów aparat stały, więc zjem sobie w końcu mordoklejkę. A żelkowe Angry Birdsy chyba polecam :)




13 komentarzy:

  1. fajne;) koniecznie sprobuje;p

    zapraszam! http://modelinkaaa.blogspot.com/2012/08/sprzedam-sukienki-dobra-cena.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze niedawno mówiłaś, że opony i lukrecja mają ten sam smak, just sayin'.
    Ale w porządku, też nie lubię opon i coli. :x

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurczę, ale fajne!
    Lukrecję uwielbiam!
    W Polsce je kupiłaś? Czy na tej wycieczce? (Bo się pogubiłam).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Polsce, w Kauflandzie :)

      Usuń
    2. Tak ale w koninie poznaniu kleczewie
      ??><< bo ja kocham angry birds <3 love

      Usuń
    3. ale w koninie kleczewie poznaniu gdzie wiesz bo ja kocham angry birds i żelki <3 ?.,><<<><

      Usuń
    4. żadna z nas nie mieszka w tych okolicach, więc nie znamy na wylot asortymentu sklepów w koninie, kleczewie, czy poznaniu, ale to ostatnie jest dużym miastem, na pewno jakiś kaufland się znajdzie. wystarczy poszukać.

      Usuń
  4. Uroczy jest tytuł Twojego bloga! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. jak ty to zrobiłaś że post o żelkach jest tak ciekawy? haha :) widziałam je w almie i muszę koniecznie spróbować :)

    P.S - też zawsze kupuję słodycze, jak wychodzą jakieś nowe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mmm pycha :D
    super blog :) obserwuję i liczę na to samo :D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń