sobota, 18 sierpnia 2012

Babeczkujemy

Do Biedronek, a przynajmniej do mojej, rzucili ostatnio babeczki Gellwe. Te do samodzielnego robienia, "debil-friendly", jak niektórzy mawiają.
 Wybrałam różane, ale dostępne były też inne smaki (czekoladowe z nadzieniem bananowym - ale w wersji "przynieś swojego banana").
 A tak się nakłada ciasto... Patrzcie uważnie, ja się rozszalałam i zabrakło.
Skład, o ile coś widać.

 Zawartość pudełka. Tradycyjnie. Proszek do ciasta, proszek do nadzienia, papierowe foremki (w liczbie trzynastu, a nie dwunastu, jak się później okazało. Może zawsze dają na zapas? A co, jeśli mają odliczone i ktoś przeze mnie miał tylko 11?)
 Proszki po rozrobieniu według przepisu.
Babeczki już w trakcie pieczenia pachną obłędnie, waniliowo-różano. Nadzienie smakuje jak mniej intensywny i bardzo gęsty kisiel. Nie za słodki, nie za kwaśny, ale kisiel. Ciekawa odmiana po wszystkich marmoladach i innych tego typu. A zapach babeczek po wyjęciu przypomina mi trochę pączki :)
Ciacha są standardowej wielkości. To kubek-osioł jest nieco wyrośnięty :P
Bardzo dobre z tym:


7 komentarzy:

  1. super babeczki, sama czasem po takie sięgam jak chce coś dobreg na szybko :P
    I.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też kiedyś kupiłam te babeczki ale bez nadzienia i też miałam 13 foremek ;p;p Różany smak nie za bardzo lubię, ale za to te z bananem bym chętnie wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja w moich moto-babeczkach miałam 11 ;< ale w domu mnóstwo zapasowych, więc z całego ciasta wyszło ich z 20 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a jak z kalorycznościa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nie wiem, bo nie posiadam już opakowania, ale wydaje mi się, że nie powinny pod tym względem odbiegać od tradycyjnych babeczek (cukier, mąka i reszta tuczących produktów).

      Usuń
  5. Właśnie wczoraj je robiłam, wyszły pyszne ;)

    OdpowiedzUsuń