niedziela, 17 czerwca 2012

Zakupy

Oszczędzałam pieniądze. Na paliwo i nowe rolki. 

"Oszczędzałam" w czasie przeszłym, ponieważ kilka dni temu spadłam ze schodów. No, może nie tyle spadłam, co zeskoczyłam, niestety, tak niefortunnie, że wykręciłam stopę, uderzyłam nią o posadzkę i w konsekwencji skończyłam u lekarza z siną, bolącą i spuchniętą stopą. Dlatego też muszę odstawić na pewien czas buty na obcasie - co wiążę się bezpośrednio z tym, że "płaskich" butów odpowiednich na tę pogodę nie miałam (poza wysokimi trampkami i zniszczonym, ale kochanymi botkami). Postanowiłam więc sobie je kupić, w końcu każdy pretekst jest dobry do zakupów. 


Poszukując butów przypomniałam sobie dlaczego tego rodzaju zakupów nie cierpię. Ilekroć podobały mi się jakieś buty nie mołam ich kupić z powodu... rozmiaru. Mam małą stopę, to moje przekleństwo. Najczęściej rozmiarówka obuwia w sklepach rozpoczyna się od numeru 36, który jest dla mnie za duży i buty zaczynają mi spadać. Kiedy już uda mi sie znaleźć buty w rozmiarze 35, często i one okazują się za duże. Nie oszukujmy się - buty w rozmiarze 34 produkuje się chyba tylko dla dzieci. Tym razem nie było ani rozmiarów 35 "dla dorosłych" ani rozmiaru 34 "dla dzieci" dlatego tez kupiłam sobie czerwone półbuty, trochę za duże, w rozmiarze 35 na dziale dziecięcym. Niestety sandałów na płaskim obcasie również nie posiadam, dlatego tez niedługo czeka mnie kolejna obuwnicza katorga w poszukiwaniu ich. 

Aby pocieszyć się po wizytach w sklepach obuwniczych postanowiłam pochodzić po drogeriach, żeby uzupełnić braki w podstawowych kosmetykach pielęgnacyjnych (żel pod prysznic, masło do ciała, szampon, pasta do zębów, żel do mycia twarzy) i skończyć podbierać je reszcie domowników. Przy okazji zakupiłam dwie kredki do oczu, dwa błyszczyki (jeden ze starej edycji limitowanej essence, który wygrzebałam w koszykach z "przecenami")  i wazelinę do ust. Tego samego dnia dostałam w prezencie szminkę z Avonu (nie wiem jak to będzie z używaniem jej - co prawda dosyć ładnie wygląda na ustach, jednak nadal nie jestem przekonana do błyszczących drobinek w szminkach) oraz kolejną kredkę do oczu, którą początkowo wzięłam za brązową, a okazała się fioletowa. 


Krążąc (a raczej nieudolnie kuśtykając) po drogeriach wrzuciłam do koszyka również kilka lakierów do paznokci. Od lewej: lakiery Miss Selene (220, 223, 213,226), Rimme Lasting Finish (035 Wine Not), Topper z Essence (03 Hello Holo) i Catrice (770 Put Lavender on Agenda). 


Na końcu dokuśtykałam do księgarni i sklepu z książkami używanymi, gdzie plan kupienia nowych rolek ostatecznie przestał istnieć. Dodając do tego wszystkiego fakt, że w mojej szafie przez ostatnie dwa tygodnie przybyło 8 bluzek, 2 sukienki, 3 pary szortów, para nowych spodni i kapelusz oraz zastraszająca liczbę fastfoodów jaką pochłaniam dziennie, a można dojść do jasnego wniosku - nie kupię tych rolek nigdy, będę chodzić pieszo, albo żebrać pieniądze na paliwo od rodziców, a od października, po wakacjach i wyprowadzce z domu chyba będę głodować, jeśli nadal będę wydawać pieniądze w takim tempie. A powinnam jeszcze kupić nowy strój kąpielowy...

19 komentarzy:

  1. Moim przekleństwem z kolei jest za duża stopa, mam rozmiar 41, czasami 40, ale i tak ciężko mi coś znaleźć, a na dodatek mam wysokie przegubie. Ehh..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja znajoma ma rozmiar 43 więc buty kupuje praktycznie tylko szyte na zamówienie.
      Strasznie zazdroszczę kobietom o rozmiarach 37-39 :<

      Usuń
  2. Śliczne kolorki lakierów :)
    Też często mam problem z rozmiarem
    Mam buty od numeru 35 po 39 wiec tak naprawde nie wiem jaki mam rozmiar :D

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo podobają mi się te Twoje buty
    moja mama ma 41 i jak już spotka dobre rozmiarowo buty to bierze bez wybrzydzania
    na szczęście ja mam 38 czasem 39

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam tak samo xD czasami nawet po prostu proszę panią w sklepie, żeby przyniosła mi wszystko co mają najmniejszego i wybieram spośród nich

      Usuń
  4. świetny kolor butów! ;d
    + obserwujemy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię te lakiery z Selene.
    Co do książek to "Cmętarz zwierząt" i "Niedokończone opowieści.." kupiłam po 11,99zł w Biedronie ;)
    Dodaję Twój blog do blogrolla, bo mi się bardzo podoba ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, ja jak swoich nie doprowadzę do ładu to też płatają figle. Udane zakupy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam 41 :( Mam wzrostu 178 :( Zawsze jest u mnie słabo z butami i ciuchami. Najgorsze jest to,że jak założę 7 cm szpilki lub 10cm koturny to jestem wyższa od chłopaków!!! Ciesz się, że masz taką małą stopę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skrajności nie są fajne ani w jedną ani w drugą stronę :P

      Usuń
  8. Kiedy nowy post? Coś o jedzeniu, bo tylko na to wydaję ''swoją'' kasę :]]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staramy się pisać codziennie, a wychodzi jak wychodzi :) ja póki co nie ruszam się z mojej mieściny do wtorku, chyba, że dziewczynom coś dobrego wpadnie w łapki :D

      Usuń
    2. Ja w tym tygodniu ruszam pupsko,choroba minęła,potrzebne ze dwa lakiery=będzie i żarcie!

      Usuń
  9. mam u siebie na biurku całe mnóstwo tych lakierów selene, kosztują 2.50 w mieście niedaleko, a są trwalsze (i chyba w sumie lepsze...) od tych, które kupiłam z essence... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie mają również ten plus, że mają stosunkowo niewielką pojemność, więc dużo łatwiej jest mi zużyć buteleczkę lakieru do końca, co często nie udaje mi się przy lakierach w większych buteleczkach, które gęstnieją.

      Usuń
    2. mam też z tej firmy bardzo fajny zestaw do 'frencza', polecam ;)

      Usuń
  10. a ja mam rozmiar 43, jak samica yeti nie kobieta ;]

    Terry! Oesu, KOCHAM książki tego faceta! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Kaczmarski <3 Widzę że nie tylko jedno moje serce podbił ;)

    OdpowiedzUsuń