sobota, 2 czerwca 2012

A new league - moje zdobycze

Jak wspomniałam już wcześniej, udało mi się dorwać część limitki a new league. Żałuję, że nie było czarnego linera, ale może to i lepiej - wydałam mniej pieniędzy :)



Jako pierwszy wystąpi puder brązujący (7,99). Nie ukrywam, że kupiłam go właśnie dla tej pięknej krateczki, ale na pewno znajdę dla niego jakieś zastosowanie, gdy będę bawić się w modelowanie kształtu twarzy.

Kolory, jak widać, przechodzą w kolejne odcienie naturalnie, gdyby je rozetrzeć, całkiem nieźle by się komponowały. Puder jest bardzo miękki, w dodatku boję się atakować go pędzlem, żeby nie zniszczyć ślicznego wzoru :(

Dalej błyszczyk (7,99), który jakoś szczególnie mnie nie powalił, a wymaga trochę wysiłku przy nakładaniu.
 Pacynka podobna jak w przypadku błyszczyków stay with me.

 Błyszczyk ma konsystencję lekko rozwodnionego żelu, w niczym nie przypomina kremowych stay with me, ale nie lepi się. Pachnie owocowo, a jego smak jest nieco specyficzny - nie każdemu podejdzie. Jeśli chodzi o krycie, jest to po prostu lekkie zabarwienie ust na czerwono-pomarańczowo, bez jakiegoś ultra mocnego efektu, natomiast trwałość jest niesamowita - od wczoraj mam lekko ciemniejsze usta niż zwykle, a kolor nie schodzi z palców.
No właśnie, palce. Jeśli chcesz dobrze zaaplikować błyszczyk, musisz najpierw zająć się ustami (pomasować szczoteczką?), żeby były nieskazitelne. Po nałożeniu lepiej wyrównać kolor palcem.
Myślę, że dobrze wyglądałby nałożony na szminkę w jakimś czerwonawym odcieniu.


Z tymi chyba się polubimy.
Cienie w kremie (9,99). Dwa jaśniejsze odcienie spośród trzech dostępnych.
Maźnięcia na świeżo. Jeszcze się nimi nie bawiłam, ale myślę, że dobrze sprawdzą się jako baza pod inne cienie, czy też dla rozświetlenia oka. Ten biało-perłowy mógłby od biedy pełnić funkcję rozświetlacza reszty twarzy. Poczekamy, zobaczymy.
A tu cienie po jakichś trzech godzinach od powrotu ze sklepu. Po prawej stronie trzeci odcień, który w rzeczywistości jest ciemniejszy i bardziej rudawy, jednak tutaj wmieszało się światło. Cienie są bardzo trwałe. Po kilku godzinach nadal było widać delikatne ślady, chociaż umyłam ręce.

A co wy sądzicie o nowej edycji? Warto?


6 komentarzy:

  1. W mojej naturze jeszcze ich nie ma, a te cienie świetne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta edycja jest dostępna tylko w rossmannach

      Usuń
  2. Ten jasny cień jest super, na pewno fajnie będzie rozświetlał oko no i oby był trwały! Bo rzadko które kremowe cienie się dobrze trzymają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że mamy bardzo podobne odczucia :) bronzer jest uroczy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaj bronzer świetnie się prezentuje!

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie się nie udało dorwać tej limitki, a szukałam w kilku Ross. Bronzer jest piękny!

    OdpowiedzUsuń