sobota, 5 maja 2012

Wedel - imbirowa i truskawka-mięta

Wcześniej pisałam o wedlowskiej czekoladzie jabłko-cynamon-ciasteczka. Dzisiaj pora na inne smaki, w tym jeden z tej samej edycji limitowanej.


Nie jestem jakoś szczególnie przekonana. Jest lżejsza niż jej cynamonowa siostra, ale spodziewałam się czegoś lepszego. Czekolada jest imbirowa tylko w smaku - nie ma żadnych imbirowych pierdółek, jak w przypadku jabłkowej, ale ciasteczka są chrupiące, dobre i jest ich dużo :) moja pierwsza myśl? "Dziwna"...
Nie jest jednak zła. Gdybym nie spróbowała wcześniej jabłkowej, uznałabym ją za całkiem dobrą.



Ta mnie trochę rozczarowała. Truskawkowe nadzienie ma stałą konsystencję i zatopione są w niej miętowe kuleczki. Czekolada nosi nazwę "smak najpierw truskawki, potem mięty" - i tak też jest. Najpierw poczułam smak truskawkowego nadzienia, które było zdecydowanie za słodkie. Później do głosu doszła mięta, która smakowała już lepiej i wszystko byłoby piękne, gdyby nie to, że intensywny smak mięty w pewnym momencie zaczyna palić. Dobrze, że nie zjadłam całej naraz.

Czekolady kosztują 3-4zł, jak każda wedlowska.
Te które mam skończę, ale nie kupię ponownie. Pierwsza nie porywa, druga nie zasmakuje mi na dłuższą metę.
Wbrew wcześniejszym zapewnieniom, chyba kupię jabłko-cynamon-ciasteczka :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz