sobota, 24 marca 2012

Promocja essence (3 w cenie 2) w Douglasach

W końcu do Douglasów zawitał nowy asortyment essence, a co za tym idzie - wyprzedaż wycofywanych artykułów. Z pudełka przy kasie wołały perełki (eyeliner w żelu) i paskudy, które nie cieszyły się powodzeniem (lakiery w odcieniach brązów, które za bardzo przypominały... no). Zasady są proste - wybierasz 3 produkty z pudełka, a najtańszy dostaniesz gratis. Ceny produktów pozostały bez zmian.
Ja skusiłam się na wspomniany liner, zachwalany przez wszystkich odcień 03 - Berlin rocks, czarny pisak do paznokci i pomadkę dla koleżanki.
Na zdjęciu jest również wycofywany lakier 41 very berry, który kupiłam wcześniej w Naturze (zapowiadana wyprzedaż po 3,99).
Jeśli chodzi o lakier, nie mam się do czego przyczepić. Jest ładny, jak większość kolorów z serii i nie posiada żadnych drobinek. Nie wiem dlaczego go wycofują. Może przez zbyt duże podobieństwo do innych różowawych odcieni?
Z dzisiejszych zakupów najgorszym wyborem był pisak. Nie wiem jak u innych, ale mój egzemplarz to najzwyklejszy bubel. Może w przyszłości (jasne...) wykonam kolejne podejście.



Po otwarciu pisak jest biały. Instrukcja mówi, żeby potrząsnąć i mocno przycisnąć końcówkę do paznokcia. Nie zadziałało. Dopiero rozkręcenie sprawiło, że pisak nabrał trochę tuszu/lakieru/cokolwiek tam jest. Trzy kreski na paznokciu zostały narysowane bokiem, bo przyciskanie końcówki do powierzchni paznokcia zdarło mi lakier. Mogłam pomalować paznokcie jakimś top coatem, ale wątpię, żeby była jakaś różnica - nie pasuje mi aplikacja i już.Tuż po narysowaniu widocznych kresek testowych (za grubych), pisak zrobił "bach" i wypuścił kilka dużych kropli. Boję się go ponownie otworzyć. Na pewno wybuchnie :)
Krótko mówiąc, źle trafiłam.

Na deser polecany wszędzie liner w żelu. Nie sądziłam, że aż tak mi się spodoba.
Małe porównanie z zestawem smokey eyes 03 - purple maniac, w którym "liner" jest raczej lipny.

Na zdjęciu nie widać różnicy. Kreska po lewej to Berlin rocks, po prawej liner z zestawu. Żelowy łatwiej się nakłada, jest bardziej miękki (pędzelek wchodzi w niego jak w masło) i już jedna warstwa daje piękny, intensywny kolor. Ten z zestawu ma gorszą konsystencję (trzeba go najpierw nieco rozmieszać), gorzej kryje i tworzy grudki. Zestawu jednak nie wyrzucę. Podoba mi się cień.
Wspominałam już, że kolor jest obłędny? :D To mój pierwszy liner tego typu. Aplikacja nie sprawiła problemów, chociaż jestem kreskowym beztalenciem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz